Sardynia, kwiecień – maj 2000 r.

Od paru lat na przełomie kwietnia i maja wyjeżdżamy ponurkować do Włoch. Staramy się co roku odkrywać nowe miejsca. W naszych podróżach z roku na rok zapuszczamy coraz dalej się na południe. Tym razem celem była Sardynia. Przejrzeliśmy strony w Internecie i zdecydowaliśmy się na Villasimius, miejscowość na południowo wschodnim wybrzeżu wyspy. Zachęciła nas oferta centrum nurkowego AIR SUB reklamująca nurkowania na wrakach w zatoce Cagliari.

Jechaliśmy samochodami do Genui, dalej promem do Porto Torres i znowu samochodami na południe wyspy. Po drodze odwiedziliśmy Aquarium w Genui. Naprawdę warto je zobaczyć, w szczególności delfiny  (http://www.acquario.ge.it/).

Na miejsce trafiliśmy bez problemów, zatrzymując się na campingu Spiaggia del Riso, jedynym czynnym o tej porze roku. Miejsce bardzo przyjemne, blisko portu skąd wypływaliśmy na nurkowania.

Klub Air Sub, gdzie gościliśmy jest bardzo dobrze przygotowany na przyjmowanie płetwonurków w dużych grupach. Ma dwie bazy nurkowe na południowym wybrzeżu, duże łodzie motorowe, sklep i sprzęt w każdej ilości.

Jadąc, liczyliśmy na penetrację ciekawych wraków, jednak rzeczywistość przerosła nasze oczekiwania. Czystość wód i malowniczość zatopionych statków w różnych konfiguracjach urzeka. Większość wraków pochodzi z okresu drugiej wojny, gdy angielskie łodzie podwodne urządzały sobie polowania na włoskie statki handlowe. Miejsca nurkowe są o różnej skali trudności i jest ich tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie.

 

 

 

Delfiny w Genui – zdjęcie przez szklaną ścianę basenu

Na campingu Spiaggia del Riso

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Porto Torres, chwila konsternacji. Jak najlepiej dojechać do Villasimius? Wersji propozycji było kilka – co głowa, to pomysł na trasę.

 

 

 

Chwilę przed zaokrętowaniem

 

Sprawdzamy sprzęt przed podaniem go na łódź.

 

 

Wypływamy na nurkowanie. Ponieważ na jednej łodzi wszyscy nie mieściliśmy się, płynęliśmy na dwóch. Szybkiej i…

 

 

 

…wolniejszej!

 

Wraki. Największe wrażenia robiły śruby zatopionych statków,  nieruchome, wielkie, majestatyczne.

Jeszcze parę zdjęć z portu

Ostatnie chwile w Villasimius. Pożegnanie z szefem bazy nurkowej

Wspólny posiłek na promie, zanim położymy się spać

 

 

 

 

Tak wiało na pokładzie.

2

 

 

W drodze do kraju, ostatnia kolacja na ziemi włoskiej