Hańcza, 4-6 czerwca 2026:

Jak co roku o tej porze wyruszyliśmy nad Hańczę, by celebrować rytualne zanurzenie naszych boskich ciał w legendarnych wodach jeziora. Pogoda postanowiła wystawić nas na próbę: pierwszego dnia lało z przerwami na opady, drugiego było nieco lepiej, choć nadal bez fajerwerków. Mimo kapryśnej aury, widoczność pod wodą była całkiem przyzwoita, o ile wcześniej nie trafiło się na nurków, którzy z zapałem godnym zapamiętania orali dno i tworzyli efektowną mgłę. Obce raki wciąż mnożą się w najlepsze i — trzeba im to oddać — są wyjątkowo fotogeniczne. Do kategorii „rzeczy niespotykanych” zaliczamy w tym roku Siwego, który z powodu przytkania nie był w stanie zejść poniżej 10 metrów. Wydarzenie to przejdzie do klubowej kroniki.

Zdjęcia: Piotr Kowalski