Hańcza Podlodowa, 13 – 15 lutego 2026:
Są tacy, którzy w lutym wybierają ciepłe kraje, miękki piasek i napoje z palemką. I są też Lodowi Wojownicy HKP WANDA, którzy w dniach 13–15 lutego spakowali suche skafandry, termosy i pojechali nad Hańczę, żeby wycinać dziury w lodzie, a następnie z pełną świadomością do nich wskakiwać. Bo przecież nic tak nie hartuje ducha jak nurkowanie pod taflą grubego, solidnego lodu w środku zimy.
Tegoroczny wyjazd był wyjątkowy – odbyła się specjalizacja podlodowa dla pięciu śmiałków, a sześć kolejnych osób postanowiło wykorzystać okazję, by pod lodem doskonalić swoje umiejętności. Łącznie jedenaście osób praktykowało to, co z zewnątrz może wyglądać jak klasyczna „sztuka niepotrzebnego cierpienia”. My jednak wiemy, że to po prostu pasja w czystej postaci – choć przy minusowych temperaturach bywa ona wyjątkowo dosłowna. Na szczególne uznanie zasługuje fakt, że jeden z kursantów zdecydował się na nurkowania w piance – co przy takich temperaturach jest nie lada wyzwaniem.
Lód był gruby, konkretny i niepozostawiający wątpliwości, że zima przyszła tu na poważnie. Zostały wycięte dwa przeręble – nasze bramy do podwodnego świata. Bryły i tafle wyciętego lodu tworzyły wokół prawdziwe, surowe instalacje artystyczne. Gdyby ktoś dodał tabliczkę „ekspozycja zimowa”, nikt by się nie zdziwił. Każda z grup zrealizowała po dwa nurkowania – szkoleniowe w ramach specjalizacji oraz rekreacyjne, bo skoro już jest się pod lodem, to warto nacieszyć się tym niezwykłym klimatem jak najdłużej.
A pod wodą… bajka. Piękna widoczność, krystaliczna przejrzystość i światło przenikające przez lód tworzyły niesamowitą atmosferę. Cisza, spokój i ta charakterystyczna świadomość, że nad głową jest kilkadziesiąt centymetrów lodu – doświadczenie jedyne w swoim rodzaju. Wszystko działało jak trzeba, zadania były realizowane, umiejętności szlifowane, a uśmiechy – choć czasem lekko zesztywniałe – nie znikały z twarzy.
Prawdziwa próba charakteru zaczynała się po wyjściu z wody. Mokry sprzęt w mgnieniu oka zamieniał się w lodowe rzeźby, skafandry zamarzały, rękawice sztywniały, a człowiek nabierał bardzo intensywnej świadomości własnego istnienia. I właśnie wtedy najlepiej rozumieliśmy, skąd bierze się określenie Lodowi Wojownicy – bo żeby z entuzjazmem przygotować się do drugiego nurkowania w takich warunkach, trzeba mieć w sobie coś więcej niż zdrowy rozsądek.
Hańcza po raz kolejny pokazała swoje surowe, zimowe oblicze, a my po raz kolejny udowodniliśmy, że pod lodem czujemy się jak w domu. Było zimno, było intensywnie, momentami było to wręcz podręcznikowe „niepotrzebne cierpienie” – ale było też pięknie, profesjonalnie i z ogromną dawką klubowej energii.
Dziękujemy wszystkim uczestnikom za determinację, zaangażowanie i świetną atmosferę, a instruktorom za czujność, wsparcie i spokojne prowadzenie nas przez tę lodową przygodę. To dzięki Wam takie wyjazdy zostają w pamięci na długo. Do następnego przerębla! ❄️🤿
Zdjęcia: Jarosław Więcław, Ilona Gizińska, Zofia Chrabąszcz, Paweł Gurtowski, Wacław Szcześniak, Lech Garus, Piotr Kowalski, Katarzyna Dobrońska, Marta Łuczak, Robert Tenderenda, Milena Jakubowska
Tekst: Dorota Rączka